Peeling - wiosenna odnowa!

Są różne sposoby na piękną cerę. Niektóre z nas decydują się na wykorzystanie kremów, inne chodzą do kosmetyczki. Kosmetyki są dobre, ale same z siebie nie zawsze zadziałają. Na wiosnę warto wszakże zastanowić się nad stosunkowo prostą metodą przywracania skórze twarzy jędrności i świeżości – nad wykorzystaniem peelingu. Oto wszystko, co powinniśmy o nim wiedzieć.

Peeling wiosenna odnowa

Ilustracja: http://www.freeimages.com/photo/1405047

Kiedy widzisz, że skóra jest...

szara i matowa, a kiedy jej dotykasz, masz wrażenie że jest szorstka – wiesz, że masz problem. Gdy poza tym naskórek łuszczy się – należy podjąć środki zaradcze. I to nie zwykłe kremy, których wykorzystanie będzie przeciwskuteczne, ale coś, co wykorzystuje naszą wiedzę na temat budowy skóry oraz jej zachowania.

Jako zachowania należy rozumieć przede wszystkim cykl złuszczania się naskórka twarzy. Trwa dwadzieścia osiem dni i w tym czasie dochodzi do kompletnej wymiany zewnętrznej warstwy skóry. Dla nas ważne jest to, że stary naskórek nie odpada samoczynnie, ale złuszczając się zostaje na twarzy. Trzeba się go pozbyć. Do tego właśnie służy peeling.

Metoda ta polega na stosowaniu różnego rodzaju substancji, które prowadzą do starcia lub zniszczenia martwych komórek. Stąd zresztą ich nazwa: peel to po angielsku łuszczenie, ścieranie.

O jakich peelingach mówimy?

Trzeba przy tym pamiętać, że peelingi są zróżnicowane. Tak, jak nie ma jednego rodzaju kremu na twarz, tak samo nie ma jednej metody na pozbycie się martwego naskórka. Mamy różnego rodzaju peelingi. Jakie?

Po pierwsze, mechaniczne. To najbardziej rozpowszechniony i najprostszy z peelingów. Jego zasada działania jest stosunkowo prosta. Poprzez intensywne rozcieranie zawartych w nim drobnych ziaren martwy naskórek jest złuszczany. Po spłukaniu nie ma po nim śladu.

Tego rodzaju produkty bazują na kuleczkach polietylenowych, ale także łupinach orzechów, pestkach brzoskwiń czy kawie lub piasku morskim. Ogólnie chodzi o to, żeby wykorzystać drobne ziarenka.

Po drugie – peel off. W odróżnieniu od tradycyjnych peelingów, te znane jako peel off nie zawierają niczego takiego. Ich sposób działania jest skrajnie odmienny, choć prowadzi do podobnych rezultatów.

Na twarz nakładana jest maska, które zasychając odrywa martwy naskórek. Kiedy zostaje zmyta (zwykle po kwadransie), martwe komórki znikają. Skóra jest świeża i gładka. Ale uwaga: ponieważ taki peeling ma tendencję do rozszerzania naczynek krwionośnych dobrze jest nałożyć po nim tonik lub krem.

Po trzecie gommage. Tego rodzaju peelingi należą do grupy enzymatycznych. Przeznaczone są do skóry bardzo wrażliwej, dla której zawarte w tradycyjnych preparatach kuleczki byłyby metodą zbyt brutalną. Tutaj mamy więc enzymy, których działanie prowadzi do łuszczenia się skóry.

Enzymy pochodzą z wyciągów z takich roślin, jak figi, ananas czy papaja.

Jak często robić peeling?

Choć może się wydawać, że wystarczy stosować się do liczącego 28 dni cyklu łuszczenia skóry, peelingi należy wykonywać częściej. Z prostej przyczyny: skóra łuszczy się przez cały czas. A martwe komórki trzeba usuwać na bieżąco. Idealnie byłoby robić peeling nawet dwa razy w tygodniu.

Są jednak sytuacje, w których lepiej tego unikać. Kiedy planujemy wyjście na zewnątrz, zwłaszcza zimą, skóra potrzebuje raczej warstwy ochronnej niż oczyszczenia. Lepiej więc zastosować krem, a peeling zrobić wieczorem.

 

Artykuł przygotowany został we współpracy z Cefarm24.pl.
Leczenie na raty OLLIE Szkolenia z Medycyny Estetycznej